Banki

Cześć, przygotowałem drugie…

Cześć, przygotowałem drugie podsumowanie nowych zmian w kredytach hipotecznych:

Pekao BH (proszę nie mylić tego banku z Pekao SA i PKO BP)
-minimalny wkład własny to 20%
-brak akceptacji dochodów z działalności gospodarczej
-podniesienie marż

Credit Agricole
-ograniczanie finansowania w przypadku 10% wkładu własnego do lokali mieszkalnych znajdujących się w miejscowościach powyżej 100 000 mieszkańców
-brak akceptacji dochodów z wynajmu

Santander
-duże ograniczenia w akceptowaniu dochodów z DG. Wykluczenie branż uznawanych przez bank za ryzykowne
-brak akceptacji dochodów z umów zlecenie, umów o dzieło, umów na czas określony (poza przypadkami, gdy okres kredytowania jest krótszy niż czas do zakończenia umowy)
-znaczne ograniczenie w przypadku klientów zewnętrznych. W wielu wypadkach oznacza to automatyczną decyzję negatywną.

ING
-wymagane wyciągi z konta

mBank
– duże ograniczenia w akceptowaniu dochodów z DG. Wykluczenie branż uznawanych przez bank za ryzykowne
-oględziny nieruchomości w formie wirtualnej.
-podniesienie marż

BNP
– duże ograniczenia w akceptowaniu dochodów z DG. Wykluczenie branż uznawanych przez bank za ryzykowne
-ograniczenia w akceptowaniu dochodów z umów o pracę na czas określony, nieokreślony, umów zlecenie, umów o dzieło w przypadku branż uznawanych przez bank za ryzykowne

Pekao SA
-wydłużenie ważności decyzji kredytowych
-trwają rozmowy na temat zwiększenia wymaganego minimalnego wkładu własnego, na razie ciągle akceptowane jest 10%.

BPS (Bank Polskiej Spółdzielczości)
-zwiększenie minimalnego wkładu własnego do 30% (od 27 kwietnia)
-brak akceptacji dochodów z działalności gospodarczej
-brak akceptacji dochodów z umów zlecenie, umów o dzieło, umów na czas określony z okresem krótszym niż 9 miesięcy do zakończenia umowy

Podsumowując – coraz bardziej zmniejsza się liczba banków udzielających kredytów przy 10% wkładu własnego. Osoby prowadzące działalność gospodarczą mają coraz bardziej ograniczone możliwości uzyskania finansowania. Pojawiają się też problemy z wyceną nieruchomości w mniejszych miejscowościach – banki zaniżają wartość nieruchomości. W wielu bankach można zauważyć utrudnienia w uzyskaniu kredytu przez klientów posiadających umowę o pracę w branżach określanych jako ryzykowne. Utrudnienia dotyczą też w wielu wypadkach klientów zewnętrznych, czyli nie posiadających produktów w danym banku. Utrudnienia oznaczają obniżenie kwoty kredytu, konieczność zwiększenia wkładu własnego lub odmowę udzielenia kredytu. Większość banków obniżyła też scoringi wszystkich klientów – oznacza to zaostrzenie kryteriów przyznawania kredytów.

Wprowadzone wcześniej zmiany opisałem tutaj https://www.wykop.pl/wpis/48409349/czesc-przygotowalem-podsumowanie-zmian-w-kredytach/

Wołam wszystkich plusujących poprzedni wpis.
Wszystkich pulsujących ten wpis będę wołał do nowych wpisów o zmianach w kredytach hipotecznych.

#banki #kredyty #kredythipoteczny #mieszkanie #mieszkania #mieszkaniedeweloperskie #kredyt #nieruchomosci #koronawirus #mieszkaniedeweloperskie

Banki

Kurwa w głowie mi się nie…

Kurwa w głowie mi się nie mieści jak takie coś może być legalne?! Przecież tam pewnie zaakceptowali by nawet dowód wyrobiony w paincie. Ochrona danych osobowych w tym kraju z dykty istnieje tylko na papierze, zrobi Ci ktoś dług a Ty potem udowadniaj i tłumacz, że nie masz z tym nic wspólnego.

#kredyt #dlugi #bankowosc #banki #polska

Banki

Słyszę dookoła, że ludzie…

Słyszę dookoła, że ludzie masowo tracą pracę (i to nie tylko w januszexach). Wiele z tych osób płaci jednak dość wysokie raty kredytu, co stawia ich w niezbyt komfortowej sytuacji. Mam nadzieję, że nikt z Was nie znalazł się z takim kredytowym nożem na gardle. Ostatnio napisałem krótko o tym, co dzieje się teraz w bankach i na co mogą liczyć mircy z kredytem, żeby nie znaleźć się w takim położeniu, jak kiedyś frankowicze. Jeśli macie ochotę, to zapraszam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Odroczenie rat kredytów w związku z pandemią koronawirusa
Błyskawiczne rozprzestrzenianie się koronawirusa pokrzyżowało plany i doprowadziło do ruiny tysiące firm na świecie. W nieciekawym położeniu znalazło się wiele osób, które z dnia na dzień straciły pracę, a nierzadko także dorobek całego życia. Według oficjalnych statystyk, zdecydowana większość Polaków nie posiada żadnych oszczędności, posiadając jednocześnie kredyty i inne zobowiązania finansowe. W połowie marca Związek Banków Polskich zapowiedział, że kredytobiorcy będą mogli liczyć na pomoc w spłacie zadłużeń.
Czym są wakacje kredytowe? Czy wiążą się z dodatkowymi kosztami? Kto może się o nie starać? Dowiecie się, czytając dzisiejszy artykuł.
Banki znalazły różne rozwiązania
W związku z nowymi postanowieniami, większość banków pozwala na odłożenie spłaty kredytu na okres od 3 do 6 miesięcy. Poszczególne banki oferują różne formy wakacji kredytowych. Wśród nich można wymienić:

– zawieszenie spłaty całych rat kredytu z wydłużeniem okresu kredytowania lub bez wydłużania tego okresu, ale ze wzrostem wysokości rat po zakończeniu wakacji,
– zawieszenie rat kapitałowych przy jednoczesnym opłacaniu odsetek kredytu z wydłużeniem okresu lub bez (z jednoczesnym wzrostem raty po powrocie do spłaty “normalnych” rat)
– zawieszenie spłaty rat odsetkowych i bieżące opłacanie rat kapitałowych z wydłużeniem okresu kredytowania

Chęć skorzystania z ulgi została już zadeklarowana przez dużą część kredytobiorców. Choć wakacje kredytowe mogą pomóc przetrwać wielu firmom i gospodarstwom domowym, to musicie liczyć się ze wzrostem wysokości raty lub wydłużeniem okresu spłacania kredytu po ich zakończeniu.

Uproszczone procedury i wniosek online
Podczas spotkań ZBP ustalono, że kluczowymi cechami ulgi dla kredytobiorców powinny być: możliwość złożenia wniosku w pełni online (co nie powinno nikogo dziwić w obecnej sytuacji) oraz jak najkrótszy proces ubiegania się o wakacje kredytowe. Banki deklarują, że wszystko procedury można załatwić bez wychodzenia z domu, a wnioski są rozpatrywane szybciej, niż kiedykolwiek. Warto też nadmienić, że zgodnie z prośbą Prezydenta, samo wnioskowanie oraz przyznanie ulgi nie powinno być objęte dodatkowymi opłatami. Te jednak wygenerują się automatycznie, kiedy wydłuży się okres spłaty.

Nie tylko kredyty hipoteczne
Banki pozwolą odłożyć w czasie spłatę nie tylko rat kredytów hipotecznych. Ulgą objęte są też kredyty konsumpcyjne i gotówkowe oraz te udzielone małym lub średnim firmom. Część banków pozwala także na odroczenie płatności rat leasingu na samochody i sprzęt firmowy oraz ulgi w korzystaniu z faktoringu.

Co ważne, nie można odroczyć rat niespłaconego kredytu oraz niektórych pożyczek specjalnych, jak np. kredytów w ramach programu Rodzina na Swoim w okresie obowiązywania dopłat.

Zapisy umowy kredytowej
Wakacje kredytowe nie są wcale nowym odkryciem. Duża część banków oferowała taką możliwość już dawno temu i choć często nie jesteście tego świadomi, w Waszych umowach kredytowych znajdują się zapisy informujące o formie i sposobie wykorzystania tego typu przerwy w spłacie. Jeśli więc czujecie na plecach oddech zbliżającej się raty, ale Wasz budżet nie jest na to gotowy, powinniście w pierwszej kolejności zajrzeć do dokumentu, pod którym złożyliście podpis. Powinno to rozwiać wszelkie wątpliwości i odpowiedzieć na większość pytań.

Dołącz do grupy na FB
Do obserwowania i czarnolistowania: #kasazpromocji

pokaż spoiler #kredyt #banki #kredythipoteczny

Banki

„Chcesz być milionerem?…

„Chcesz być milionerem? To nic trudnego. Wystarczy zaufać władzy.

Już przecież to przerabialiśmy. Kiedyś takie banknoty każdy nosił w swoim portfelu.

W 1970 r. średnie wynagrodzenie wynosiło 2 235 zł. Byliśmy wtedy biedni. Chleb kosztował 2,50 zł.

W roku 1994 byliśmy już milionerami. Średnie wynagrodzenie wynosiło wtedy 5,3 mln zł.

Tylko dlaczego znów byliśmy biedni? Ponieważ chleb kosztował już 7,4 tys. zł.

Potem była denominacja i historia zaczęła się od początku.

Chleb kosztował już tylko 0,62 zł, ale nadal byliśmy biedni.

Dlaczego? Przecież ciężko pracowaliśmy.

Dlatego, że niewolnictwo nigdy nie zostało zniesione, ono przybrało tylko inną formę.

Dzisiaj jest najlepszy moment żeby to zrozumieć.

Ten post podzielę na dwie części. Jeśli ktoś próbując przebrnąć przez część I stwierdzi, że właśnie przepalają mu się zwoje w mózgu, niech od razu przejdzie do części II, zanim zrezygnuje z czytania całości.

Część I.

Rząd ogłosił, że w najbliższym czasie obdarzy polskie przedsiębiorstwa zawrotną kwotą 100 mld zł, w celu ratowania gospodarki.

Skąd rząd weźmie te pieniądze, skoro w budżecie ich nie ma?

Istnieją co najmniej trzy sposoby, żeby zdobyć pieniądze – można je zarobić, można je pożyczyć, albo można je ukraść.

Rząd postanowił pójść tą trzecią drogą.

W tym celu Polski Fundusz Rozwoju wyemituje obligacje na kwotę 100 mld zł., gwarantowane przez państwo. Obligacje te zostaną skupione przez banki komercyjne, od których następnie odkupi je Narodowy Bank Polski.

Czyli ostatecznym wierzycielem PFR zostanie NBP, a banki komercyjne poprzez przepływ pieniądza zainkasują gwarantowane zyski. Tak więc wszystko zostanie w rodzinie i właściwie nikt nikomu nie będzie nic winien, bo kasa będzie się zgadzać.

Co prawda w księgach rachunkowych PFR powstanie zobowiązanie, ale wobec swoich, więc później się to umorzy.

Dlaczego tworzy się takie kombinacje i po prostu rząd nie pożyczy pieniędzy od NBP?

Dzieje się tak z dwóch powodów. Pierwszy to art. 220 ust. 2 Konstytucji RP, który zabrania przewidywania w ustawie budżetowej pokrywania deficytu budżetowego poprzez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa.

Drugim powodem jest próba ukrycia rzeczywistego długu publicznego.

Ponieważ faktycznie pieniądze do przedsiębiorców popłyną z PFR a nie z budżetu. Wcześniej zostaną wykreowane przez banki komercyjne.

Po co się tak kombinuje? Po to, żeby premier Morawiecki nadal mógł się chwalić zrównoważonym budżetem pomimo kryzysu, co będzie fikcją, ale w kwitach wszystko będzie się zgadzać.

Odbywa się tutaj właśnie kreatywna księgowość na najwyższym poziomie. Czyli wszyscy kłamią zgodnie z prawem.

Gdzie tutaj jest kradzież, o której pisałem na początku, skoro wszystko jest zgodne z prawem?

O tym właśnie będzie część II.

Część II.

Jeśli zrozumiałeś część I to znaczy, że należysz do 1% społeczeństwa i jesteś ekonomistą, albo przynajmniej pasjonatem ekonomii.

Jeśli nie zrozumiałeś tego o czym jest część I, to znaczy że należysz do 99% społeczeństwa i jesteś zupełnie normalnym obywatelem, bo nie każdy musi mieć doktorat z ekonomii albo być głównym księgowym.

Żadnej władzy nie zależy na tym żeby obywatele rozumieli jej działalność finansową, ponieważ następnego dnia wszyscy by wyszli na ulice. Dlatego w szkołach nie uczy się podstaw ekonomii.
W szkołach wychowuje się posłusznych obywateli.

Właśnie dlatego tak bardzo się to wszystko komplikuje, żebyś niczego z tego nie zrozumiał i wtedy przyjmiesz bezkrytycznie wszystko co ci wmówi władza.

Żeby pojąć co się obecnie dzieje w tym kraju, trzeba zrozumieć na czym polega funkcja pieniądza na przykładzie chłopa i krowy.

Jeśli chłop wykonał ciężką pracę, to za tę pracę mógł dostać krowę. Krowę mógł doić i mleko zamieniać na inne dobra.

Trudno jednak zamienić krowę na większą ilość mniej wartościowych dóbr, więc ludzie wymyślili pieniądze.

Za wykonaną pracę mógł więc chłop dostać pieniądze, za które mógł kupić albo krowę, albo mleko, albo inne dobra.

Krowę trudno jest podrobić ale pieniądze znacznie łatwiej. Tak więc kiedy pojawiły się pieniądze, pojawili się też ich fałszerze.

Dotychczas, żeby posiadać określone dobra, trzeba było wykonać określoną pracę. Kiedy fałszerze zaczęli podrabiać pieniądze, mogli na tym samym rynku nabywać różne dobra nie wykonując żadnej pracy. Wystarczyło, że mieli fałszywe pieniądze.

Kogoś takiego nazywamy dzisiaj pasożytem.

Czyli, jeśli ktoś się bogacił nie wykonując żadnej pracy, to oznaczało, że inni uczestnicy rynku musieli jeszcze ciężej pracować, żeby utrzymać fałszerzy pieniędzy, czyli pasożytów.

Jeśli fałszywych pieniędzy jest coraz więcej, to zaczynają wypierać pieniądze prawdziwe. To z kolei oznacza, że ludzie uczciwie pracujący muszą pracować coraz ciężej, ponieważ mają na utrzymaniu coraz większą liczbę pasożytów. Dlatego, że większość dóbr, które powstają dzięki ich pracy trafia do oszustów, natomiast im pozostaje tylko niewielka część.

Pieniądz fałszywy miesza się na rynku z pieniądzem realnym i dlatego w pewnym momencie nie można ich odróżnić i wszyscy są przekonani, że wszystkie są prawdziwe.

Jak to się ma do obecnej sytuacji w Polsce?

Polski Fundusz Rozwoju jest spółką akcyjną, której właścicielem jest skarb państwa, ale nie jest jednostką budżetową, czyli jej długi nie obciążają budżetu państwa.

PFN emituje obligacje wartości 100 mld zł, chociaż nie posiada majątku wartości 100 mld zł.

Jeśli więc te obligacje sprzeda bankom, to znaczy że pieniądze, które otrzyma od banków są „pustymi” pieniędzmi, ponieważ nie stoi za nimi żadna realna wartość, żadna praca ani żaden realny majątek, który jest efektem wykonanej pracy.

Nazywając rzecz po imieniu są to fałszywe pieniądze, które trafią na polski rynek. Ponieważ nikt tych pieniędzy nie zarobił.

Jeśli więc otrzymasz wypłatę, to część z tych pieniędzy będzie fałszywa.

Na przykład – jeśli na rynek trafia 20% fałszywych pieniędzy w stosunku do ilości, która jest w obiegu, to z 5 000 zł. wynagrodzenia, które otrzymasz, 1000 zł, będzie fałszywe.

Czyli za kwotę 5 000 zł. będziesz mógł nabyć dobra, za które dotychczas płaciłeś tylko 4 000 zł.

To zjawisko nazywa się inflacją.

Czyli jeśli ty podrobisz pieniądze, to będzie to fałszerstwo. Jeśli rząd sfałszuje pieniądze, nazywa się to inflacją.

Jedno i drugie jest jednak tym samym.

Większość ludzi się temu nie dziwi uznając, że takie są prawa ekonomii, której jednak nie znają.

Problem w tym, że rynek potrzebuje czasu, żeby uruchomić mechanizmy inflacyjne. To może potrwać kilka miesięcy albo dłużej. Kiedy zaczniesz zauważać, że potrzebujesz więcej pieniędzy, żeby żyć na poprzednim poziomie, twój umysł już wtedy nie będzie kojarzył skutku z przyczyną.

Wtedy pobiegniesz do pracodawcy po podwyżkę i będziesz się cieszył, że jesteś bogatszy gdy w rzeczywistości jest to tylko złudzenie, gdyż tak naprawdę, to tylko powróciłeś do poziomu materialnego, w którym już kiedyś byłeś.

Taka finansowa fatamorgana.

Weź kalkulator i policz. Kalkulator nie kłamie. Umysł tak.

Nie należy winić za to pracodawcy, bo to nie on sfałszował pieniądze. On również padł ofiarą oszusta.

To jest przestępstwo doskonałe, kiedy kradnie się dając.

Takiej historii nikt nie przeczyta nawet w najlepszej powieści kryminalnej..

Co się dzieje dzisiaj? Dzisiaj niewolnicy biją pokłony swojemu panu, który rzuca im pieniądze, nie zdając sobie sprawy, że w rzeczywistości on ich w ten sposób okrada.

Co się stało z waszymi pieniędzmi? Wczoraj przecież jeszcze były. Dzisiaj zostaliście bez pieniędzy i bez możliwości ich zarabiania. Nikt się temu nie dziwi?

Ktoś wam zabrał realne pieniądza a w zamian dostaniecie fałszywe. Rachunek będzie się zgadzał a wy nadal niczego nie będziecie rozumieć.

To się właśnie teraz odbywa.

Niemcy w ciągu dwóch dni wypłacili pieniądze przedsiębiorcom.

Dlatego, że je mieli. Realne pieniądze, które gromadzili w czasie koniunktury jako rezerwę na trudne czasy. To były pieniądze tych, którzy je otrzymali, ponieważ to oni je zarabiali i płacili podatki. To są prawdziwe pieniądze, które są efektem ich pracy.

Dlaczego nasz rząd tego nie zrobił? Bo musi je dopiero podrobić a to zajmuje trochę czasu.

Niemcy nie będą mieć inflacji, ponieważ ich pieniądze są prawdziwe.

Nasze dopiero się produkują, bo te które zarobiliśmy zostały przejedzone i przehulane.

Nikt nie pyta co rząd zrobił z pieniędzmi, które zabierał jako podatki?

Niedługo Morawiecki znów wyjdzie na mównicę i powie, że wszyscy będą musieli ponieść ciężar tego kryzysu. To znaczy, WY wszyscy. Nie ONI wszyscy. Wmówi wam, że niedługo potem będziecie milionerami. Będzie miał rację. Zapomni tylko dodać, że będziecie jeszcze bardziej biedni.

Kto jest złodziejem?

Wystarczy sprawdzić, kto się będzie bogacił wtedy, kiedy inni będą biednieć.

Zajrzyjcie do majątków banksterów, polityków i ich rodzin i innych cwaniaków w nimi powiązanych.

Może wtedy ktoś zrozumie, że milioner nigdy nie będzie dbał o majątek biedaka, bo gdyby tak było, to by się z nim podzielił i wtedy nie byłby już milionerem.

Znów bogaci będą tanio kupować działki i inne nieruchomości, które będą im sprzedawać biedni. Następnie za 10 lat biedni odkupią je od bogatych po znacznie wyższych cenach i historia się powtórzy. Wtedy zacznie się kolejny kryzys.”

Ryszard Tutko

#finanse #gospodarka #koronawirus #banki #nauka #gruparatowaniapoziomu #dzialalnoscgospodarcza #firma #przedsiebiorczosc #czytajzwykopem

Banki

Chciałbym, żebyście napisali…

Chciałbym, żebyście napisali co myślicie o artykule Tradera21, w którym przedstawił mrożącą krew w żyłach wizję, łącząc fakty bez grama foliarstwa. Artykuł niekrótki, ale czyta się bardzo dobrze:

https://independenttrader.pl/kto-zyska-na-zniszczeniu-gospodarki.html

#gielda #pieniadze #kryzys #koronawirus #banki #finanse

Treść (bez odnośników do yt i obrazków):

Przez ostatnie 2 miesiące świat żyje pandemią koronawirusa. Media codziennie relacjonują sytuację podkręcając strach i wywołując panikę wśród społeczeństwa. Efekt jest taki, że po raz pierwszy w historii zamknięto dosłownie 1/3 globalnej gospodarki. Wszystko w imię naszego dobra i powstrzymania pandemii, na którą do tej pory zmarło ponad 100 tys. osób, co niewątpliwie jest tragedią. Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej jeżeli weźmiemy pod uwagę, że na świecie żyje prawie 8 mld ludzi oraz, że tylko od początku roku zmarło na różne choroby prawie 16 mln osób, czyli jakieś 160 razy tyle, co „z powodu koronawirusa”. Celowo wziąłem w cudzysłów „z powodu”. 99% osób, które zmarły, a u których zdiagnozowano wirusa, cierpiało na inne ciężkie choroby. Nie sposób zatem powiedzieć jednoznacznie co ostatecznie przyczyniło się do śmierci chorego.

Temat jest niezwykle drażliwy i wzbudza mnóstwo emocji. Nim zatem przejdziecie do dalszej części artykułu obejrzyjcie koniecznie bardzo wartościowe nagranie Phila Koniecznego – „Pandemia strachu i bieda w Polsce – Kryzys stulecia”. Nie jest krótkie, ale bardzo ułatwi Wam zrozumienie dalszej części artykułu.

Media kluczem do kontroli naszych emocji

Nie ma nic przesadzonego w powiedzeniu, że media stanowią czwartą władzę. Kontrola nad tym co myśli społeczeństwo jest kluczowa do realizacji pewnych zadań. Nie bez przyczyny kilka lat temu rozegrała się prawdziwa walka o to kto przejmie TVN – trzecią najchętniej oglądaną stację w Polsce. TVP dla odmiany jest systematycznie zawłaszczana przez partię rządzącą. Zmierzam do tego, że kontrolując media kontrolujemy to co myśli społeczeństwo. Ostatecznie rola dziennikarzy już dawno została sprowadzona do przedstawienia przekazu zgodnie z odgórnie zatwierdzonym skryptem. Nie wierzycie? Proszę bardzo.

Jak to jest możliwe, że ten sam przekaz transmitują tak różne stacje? Wystarczy przyjrzeć się temu jak ściśle powiązane są ze sobą największe koncerny medialne.

Dla przykładu, w Stanach Zjednoczonych zaledwie 6 koncernów kontroluje 90% mediów. Pomyślicie sobie: „dobrze, ale to przecież USA”. Ich kontrola absolutnie nie ogranicza się do Stanów Zjednoczonych. Te same firmy kontrolują koncerny medialne w Europie czy Azji.

Problem jest taki, że powiązane są ze sobą nie tylko koncerny medialne, ale i większość globalnych korporacji czego dowiodły wyniki badań Uniwersytetu z Zurichu (2007 – 2011) w trakcie których przeanalizowano ponad 600 tys. powiązań pomiędzy 43 tysiącami korporacji. Wyniki były porażające. Kilkanaście firm z branży finansowej (udziałowcy m.in. FED) kontrolują bezpośrednio 40% światowej produkcji i usług. Jeżeli jednak posuniemy się trochę dalej, ich bezpośredni wpływ rozciąga się na 80% korporacji. Dążę do tego, że poprzez kontrolę nad kilkoma firmami na samym szczycie, możemy kontrolować przekaz medialny, a tym samym nastroje społeczne, przez które wywiera się naciski na polityków.

Czy wzrost śmiertelności w ujęciu globalnym o 0,625% (100 tys. / 16 mil) wymagało zamknięcia 1/3 światowej gospodarki? Oceńcie sami. Dla mnie był to zabieg mający na celu przerażenie społeczeństwa oraz realizację wyższych celów, wykorzystując pandemię jako zasłonę dymną.

Rzeczywisty stan globalnej gospodarki

Tuż przed wybuchem pandemii:

a) W Chinach – największej globalnej fabryce wzrost gospodarczy spadł do najniższego poziomu od 30 lat.

b) Gospodarka Niemiec wpadła w recesję podobnie jak Japonia.

c) Gdyby w rzetelny sposób liczono inflację okazałoby się, że w recesji pogrążona jest większość krajów UE.

d) Gospodarka USA rozwijała się w ślimaczym tempie, ale i tak nieźle na tle Europy czy Japonii. Był to pozytywny efekt deregulacji gospodarki oraz sprowadzenia do USA ogromnego kapitału offshore po tym jak Trump obniżył podatek z 35% do 10%. Oficjalne bezrobocie było co prawda na najniższych poziomach od wielu lat lecz wyłącznie dzięki zmianie metodologii jej liczenia i wykluczeniu kilku grup. Ostatecznie jak to jest możliwe, że prawie nie mamy bezrobocia, podczas gdy odsetek osób zatrudnionych był na znacznie niższych poziomach niż podczas kryzysu 2007-2009. 

Równie kiepsko wyglądała sytuacja na rynkach finansowych

a) Przez kilkanaście miesięcy FED podnosił stopy jednocześnie pozbywając się części obligacji. System był jednak tak uzależniony od dodruku i zerowych stóp procentowych, że 6 tygodni spadków na rynkach akcji z 2018 roku wykorzystano jako wymówkę do zakończenia normalizacji.

b) Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja w Europie.
EBC przez cały 2018 rok zapowiadał, że podobnie jak FED zakończy dodruk po czym rozpocznie procedurę podwyżek stóp. Wytrzymali 3 tygodnie (!). Tak – po zaledwie 20 dniach EBC skapitulował po tym jak Włosi zagrozili, że przestaną spłacać zadłużenie i tym samym rozwalą strefę euro. Chwilę później EBC wznowił dodruk skupując dług bankrutów z południa.

c) Co do Japonii to od wielu lat powtarzam, iż kraj ten jest globalnym poligonem dla bankierów centralnych. Politykę prowadzoną przez Bank Japonii z kilkuletnim opóźnieniem wprowadza się na skalę globalną. Wróćmy jednak do sytuacji w Japonii. Tuż przed wybuchem pandemii BOJ posiadał około 75% obligacji Japonii całkowicie zabijając rynek długu. Obecnie absolutna większość transakcji odbywa się wyłącznie pomiędzy bankiem centralnym, a rządem. Politycy potrzebują waluty, emitują obligacje, bank centralny drukuje jeny i je dostarcza w zamian za obligacje. Polityka, która w przeszłości w każdym przypadku prowadziła do upadku waluty, jest realizowana na całego. Przy okazji dodruku BOJ po koszcie zero skupował z rynku akcje oraz REIT-y, stając się dominującym akcjonariuszem w ponad 50% największych japońskich firm.

W USA na przykład FED nie może jeszcze (powtarzam: jeszcze) skupować akcji. Nie zmienia to jednak faktu, że skupując MBS-y (kredyty hipoteczne) po kryzysie z 2008 roku stał się największym posiadaczem nieruchomości wartych około 1,5 bln USD.

„Dajcie mi kontrolę nad podażą pieniądza, a przestanie mnie obchodzić kto stanowi prawo.“ – M.A Rotschild – założyciel bankowej dynastii Rotschildów.

d) Krzywa dochodowości, niezawodny wskaźnik zwiastujący recesję odwracała się kilkukrotnie po czym interweniował bank centralny doprowadzając do uspokojenia sytuacji.

e) Na największym rynku akcji w USA odpowiadającym za 50% kapitalizacji globalnych rynków doświadczyliśmy najdłuższej – prawie 12 letniej hossy w historii. Średni czas cyklu to 7 lat na co składało się 5,5 lat hossy oraz 1,5 roku bessy. Co więcej pod względem wycen rynek amerykański nigdy w historii nie był tak silnie przewartościowany względem pozostałych krajów.

Zmierzam to tego, że nic nie rośnie wiecznie. Końcówka 2018 roku pokazała jak wrażliwy jest rynek akcji oraz jak silnie jest on uzależniony od dodruku i zerowych stóp. Jednocześnie spowolnienie gospodarcze, które było odsuwane w czasie właśnie ze względu na skrajnie niski koszt kredytu wreszcie dało o sobie znać.

Wtedy wybuchła pandemia. Nie twierdzę, że było to celowe działanie choć jest to podejrzane z 2 powodów:

– W październiku 2019 roku dzięki „uprzejmości” Gatesów odbyła się konferencja na której analizowano przebieg wybuchu pandemii koronawirusa o czym pisaliśmy w artykule „Najważniejsze wydarzenia minionych tygodni – Marzec 2020”.

– Do chwili obecnej jakoś nie słyszałem wiarygodnego wyjaśnienia czemu pandemia akurat zaczęła się w Wuhan – gdzie prowadzi się liczne badania nad bronią biologiczną.

W każdym razie wybuch pandemii, a przede wszystkim panika do której doprowadziły media umożliwiły realizację celów, które w innych okolicznościach byłyby absolutnie niemożliwe do realizacji.

Co zatem można osiągnąć?

1. Konsolidacja rynku poprzez złamanie gospodarki
To, że gospodarka się załamie w wyniku wprowadzenia kwarantanny jest pewne. Pytanie tylko w jakim stopniu. Czy bezrobocie wzrośnie do 10%-15% czy może 20%? Tego nikt nie wie. Kryzys nie dotyka jednak wszystkich jednakowo. Są równi i równiejsi. Im większa firma tym ma większy dostęp do polityków czy bankierów. Wyobraźcie sobie, że macie 100 małych firm oraz międzynarodową korporację produkujących bardzo zbliżony do siebie towar. Przychodzi kryzys. Wszyscy tracą zlecenia. Jednocześnie każdy chciałby aby rządzący pomogli przetrwać im ciężkie czasy. Politycy pokazują się w mediach kłamiąc w żywe oczy ile to nie zrobią dla ludzi mając ich głęboko w…. Ostatnio, któryś z senatorów upublicznił fragment rekomendacji Morawieckiego „Mamy maksymalnie chronić budżet i minimalnie przedsiębiorców”.

Dąże do tego że mali przedsiębiorcy znajdą się w skrajnie trudnych warunkach. Jeżeli jakimś cudem bank nie wypowie im kredytów to dołoży im rząd „podatkami na walkę ze skutkami koronawirusa”. Duże korporacje natomiast są na totalnie innej pozycji. Jesteś na krawędzi bankructwa bo skupowałeś własne akcje pozbywając się gotówki? Nie ma problemu -dostaniesz kasę z budżetu, „bo musimy chronić miejsca pracy”. Widzisz jak właśnie upada 10 mniejszych konkurentów i chciałbyś ich wykupić za bezcen? Żaden problem. Wyemitujesz obligacje negatywnie oprocentowane i kupi je Europejski Bank Centralny. Wystarczy, że odpalisz działkę skazanej prawomocnym wyrokiem szefowej EBC. Sorry, tak to działa.

Przed wybuchem kryzysu z 2008 roku grupa największych banków w USA miała około 60% udział w rynku. Gdy większość mniejszych konkurentów upadło ich udział zwiększył się do 90%. Dla międzynarodowych korporacji nie liczy się to, że chwilowo spadną im dochody czy zyski. Liczy się to ze w dłuższej perspektywie zmonopolizują rynek i będą dyktować warunki oraz zwiększać bariery wejścia.

Dla większości polityków przedsiębiorcy się nie liczą. Oczywiście przed kamerami odgrywają swoje role lecz tak naprawdę zależy im na tym aby wyrobić sobie kontakty w największych korporacjach aby po zakończonej kadencji odebrać nagrodę za dobrze wykonaną pracę. Naciągane? To przypomnijcie sobie jak nieznany nikomu nauczyciel został premierem, a kilka miesięcy później konsultantem Goldman Sachs.

Politycy jak Winston Churchill należą do jednostek:
Niektórzy widzą w przedsiębiorcy drapieżnego tygrysa, którego trzeba zabić. Inni uważają, że przedsiębiorca to krowa, którą można doić w nieskończoność. I tylko nieliczni widzą w nim tego kim jest naprawdę – silnego konia, który ciągnie wóz.”

2. Przejmowanie aktywów materialnych po koszcie zero
Większość z Was inwestując w akcje czy nieruchomości komercyjne musi w pierwszej kolejności ciężką pracą zarobić pieniądze. Później podejmiecie decyzję o ich zakupie jeżeli ich wycena będzie poniżej wartości jaką w nich widzicie. Banki centralne działają inaczej. Kreują walutę z powietrza za którą mogą skupić akcje. Nieważne czy są one drogie czy tanie. Jest to bez znaczenia skoro ich zakup nic ich nie kosztuje. Jedyne z czym muszą się zmierzyć to opór społeczny. Ostatecznie czemu bank centralny, który miał stać na straży waluty, a z czym i tak sobie kompletnie nie radzi ma bawić się w fundusz hendingowy? Jeżeli nastraszycie odpowiednio ludzi i przyciśniecie polityków po w bardzo krótkim czasie uda się zmienić prawo tak aby banki całego świata mogły skupować dowolne aktywa. Wszystko oczywiście w imię ratowania gospodarki.

Do tej pory wykorzystując trwający kryzys FED skupił nieruchomości stanowiące zabezpieczenie kredytów hipotecznych za około 1,46 bln USD (ekwiwalent 7% PKB USA). Bank Japonii skupował akcje oraz REIT-y za pośrednictwem ETF-ów aby ukryć jak wiele ich posiada. Dążę do tego, że obecny kryzys zostanie wykorzystany do zwiększenia uprawnień i tym samym władzy banków centralnych dzięki czemu będą one działać jak fundusze hegingowe z nieograniczonym budżetem. Na przykładzie obligacji korporacyjnych pokazałem Wam do jakich wypaczeń może to doprowadzić. Jeżeli jednak banki będą mogły skupować akcje to nie tylko przejmą gigantyczny majątek ale pogłębią nierówności jeszcze bardziej. Obecnie przynajmniej niektóre nierentowne firmy mogą upaść aby stworzyć miejsce na rynku dla tych lepiej zarządzanych. Jeżeli jednak banki centralne będą mogły skupować akcje to co stoi na przeszkodzie aby nierentowny trup emitował w nieskończoność nowe akcje skupowane przez bank centralny pozyskując w ten sposób kapitał na przetrwanie. W ten sposób nawet najgorzej zarządzana firma z czasem wyeliminuje konkurencje rynkową i chyba o to chodzi.

Kilka lat temu słuchałem wypowiedzi któregoś z bankierów centralnych (nie pamiętam którego). W przypływie szczerości chlapnął, że za dekadę czy dwie wszyscy będą pracować albo dla państwa albo dla korporacji. Działania ostatnich tygodni ewidentnie pokazują, że idziemy w kierunku zniszczenia małych i średnich firm, klasy średniej oraz totalnego zmonopolizowania gospodarki oraz zwiększenia roli rządu.

3. Wzrost inflacji
Załamanie gospodarki w pierwszej fazie zapewne doprowadzi do krótkotrwałej deflacji. Aby temu przeciwdziałać banki centralne masowo zwiększą dodruk. Gospodarka zwalnia w wyniku przesadnych działań rządu więc ten sam rząd, który doprowadził do katastrofy teraz zadłuży się na masową skalę aby część pieniędzy dosłownie rozdać obywatelom, część wydać na różnego rodzaju projekty mające „pobudzić gospodarkę”. Skąd miałby wziąć na to  pieniądze? Z banku centralnego oczywiście. Jeżeli ich brakuje to przecież możemy dodrukować zgodnie z tym co świętej pamięci Lepper proponował w 2007 roku. Gospodarka stoi w miejscu, nie przybywa dóbr i usług. Przybywa za to waluty. Jaki będzie długofalowy efekt nie muszę chyba mówić. Już dziś inflacja CPI (ta silnie zaniżana) wynosi 4,7%, a mimo to RPP obniżyła już dwukrotnie stopy kontynuując wojnę przeciwko ludziom posiadającym oszczędności.

4. Wzrost opresyjnego prawa
W Wielkiej Brytanii na 12 tygodni więzienia skazano chłopaka który umieścił w sieci film pokazujący pusty szpital podczas gdy media twierdziły, że pacjenci a raczej manekiny umierają na korytarzach.

W Niemczech prawniczkę specjalizującą się w prawie medycznym zamknięto w szpitalu psychiatrycznym po tym jak otwarcie krytykowała politykę totalnej izolacji. Godzina w takim ośrodku i media mogą podważać wszystko co mówisz, nieważne jak twardo trzymasz się faktów. 

W Polsce wprowadza się mnóstwo idiotycznych zakazów odbierając konstytucyjne prawa podstawowe. Jednocześnie nakazuje się instalowanie oprogramowania mającego na celu śledzenie każdego naszego kroku. Gdzie są dziś ci wszyscy pseudo obrońcy naszych praw, którzy przez tygodnie na ulicach protestowali w obronie trybunału konstytucyjnego?

W Rosji i Chinach na masową skalę wprowadza / upowszechnia się technologię rozpoznawania twarzy aby śledzić dosłownie każdy ruch obywateli.

Prezydent Filipin zezwolił wojsku na strzelanie do obywateli na ulicy jeżeli żołnierze poczują się zagrożeni.

To z czym obecnie mamy do czynienia w na całym świecie bardzo przypomina wczesne lata III Rzeszy tyle że tym razem na skalę globalną.

 

Co dalej?

Obecnie, wykorzystując zamieszanie i strach wprowadza się „tymczasowo” bardzo restrykcyjne prawo. Problem jest taki, że 40 lat temu Nixon tymczasowo zawiesił wymienialność dolarów na złoto. Podatek Belki także był tymczasowy. Jeżeli ludzie się nie obudzą, to za rok będziemy żyli w totalnie innej rzeczywistości.

Bezwarunkowy dochód gwarantowany będzie promowany na masową skalę mimo iż testy pokazały, iż nie przynosi on żadnych pozytywnych efektów, no chyba że za taki weźmiemy zwiększenie uzależnienia od rządu.

Większość społeczeństwa poleci do apteki i kupi od firmy Gatesa szczepionkę na koronawirusa. Pytanie czy dostanie wraz z nią coś ekstra podobnie jak „pacjenci z Bergano” czy nie. Strach sprawia, że przestajemy rozsądnie myśleć. Przypomnijcie sobie jednak strach jaki panował podczas epidemii świńskiej grypy wiele lat temu. Wszystkie kraje z UE kupiły szczepionki o ile dobrze pamiętam za 2 mld EUR. Wyłamał się jeden kraj dzięki odwadze minister zdrowia – Ewie Kopacz, która postawiła warunek. Kupimy szczepionki jeżeli producent weźmie na siebie ryzyko ewentualnych odszkodowań wynikających z powikłań. Producent szczepionki się na to nie zgodził i do ich zakupu nie doszło. Pamiętam jednak jaka histeria panowała wokół tej, że sytuacji i jak potężne były naciski na minister Kopacz. W porę otrzymała jednak dokumenty obnażające cały przekręt.  Kto miał rację? Okazało się kilka miesięcy później.

Strach jaki obecnie panuje jest podobny. Różnica jest taka, że prawo zmienia się dużo szybciej i na dużo bardziej restrykcyjne. Dziś słysząc Gatesa, że bez szczepionek nie powinniśmy mieć prawa do pracy czy podróżowania możemy traktować to jaki si-fi. Zastanówmy się jednak czy jeszcze 10 lat temu moglibyśmy wyobrazić sobie, że zamykamy 1/3 globalnej gospodarki w imię walki z wirusem, który zwiększa umieralność w ujęciu globalnym o mniej niż 1%. Wiecie czemu Trump, Johnson, czy prezydenci Brazylii czy Białorusi wstrzymywali się z wprowadzeniem pełnej kwarantanny? Każdy z nich wiedział, że kwarantanna doprowadzi do załamania gospodarki, co drastycznie zwiększy bezrobocie. Większe bezrobocie to większe niedożywienie, stres, więcej przestępstw każdego rodzaju jak i samobójstw. Trump podobnie jak Johnson ugięli się pod wpływem nacisku ze strony mediów. Bolsonaro czy Łukaszenko nie. Czy ilość zarażonych w Brazylii czy na Białorusi jest większa w relacji do populacji niż w innych krajach? Absolutnie nie. Były kraje które bardzo szybko wprowadziły nakaz noszenia masek, ale takich, które rzeczywiście działają dzięki czemu ilośc zarażeń szybko się wywłaszczyła bez konieczności niszczenia gospodarki.

„Ludzie, którzy dla tymczasowego bezpieczeństwa rezygnują z podstawowej wolności, nie zasługują ani na bezpieczeństwo, ani na wolność.” – Benjamin Franklin

Aby nie kończyć negatywnie chciałem zwrócić uwagę na jeden aspekt. „Efektem ubocznym” każdej recesji, spowolnienia jest ogromny wzrost innowacyjności. Ludzie ograniczają wydatki, szukają oszczędności. To z kolei wyzwala energię twórczą w wielu z nas. Zamiana pracy w biurze w centrum miast na pracę zdalną będzie tylko jedną ze zmian jakie nas czekają. Jakie jeszcze innowacje przyniesie obecna, bardzo trudna sytuacja przekonamy się już niebawem.

Trader21

PS. Na koniec dołączam Teorię Manipulacji – Noama Chomskiego Prof. MIT – którego bardzo cenię.

TEORIA MANIPULACJI Noama Chomsky’ego:

1. Rozpraszanie uwagi:

Kluczowym elementem kontroli społecznej jest odwrócenie uwagi od istotnych spraw i zmian dokonywanych przez polityczne i ekonomiczne elity, poprzez ciągłe rozpraszanie uwagi i zalew opinii publicznej nieistotnymi informacjami. Strategia odwrócenia uwagi jest kluczowa, aby zapobiegać zainteresowaniu społeczeństwa podstawową wiedzą z zakresu nauki, ekonomii, psychologii, neurobiologii i cybernetyki.
„Utrzymuj opinię publiczną odwróconą od realnych problemów społecznych, poprzez zniewolenie nieważnymi sprawami. Społeczeństwo musi być cały czas bardzo zajęte, bez czasu na myślenie”.

2. Wygeneruj problem i zaproponuj rozwiązanie:

Ta metoda jest również określana jako „problem – reakcja – rozwiązanie”. Stwórz taką sytuację (problem), która wywoła u odbiorców żądanie podjęcia natychmiastowych kroków, mających na celu rozwiązanie problemu lub zapobieganie mu w przyszłości. Na przykład: pozwól, by rozprzestrzeniła się przemoc, aby społeczeństwo zgodziło się na zaostrzenie norm prawnych w ochronie własnego bezpieczeństwa, za cenę swojej wolności. Wykreuj kryzys ekonomiczny, aby usprawiedliwić radykalne cięcia świadczeń socjalnych.

3. Zmiany wprowadzaj stopniowo:

Nie wprowadzaj radykalnych zmian drastycznie lecz stopniowo, przesuwaj granicę wytrzymałości i akceptacji krok po kroku, aż do granic wytrzymałości, rozbijając zmiany na kolejne lata. W ten sposób przeforsowano radykalne zmiany społeczno-ekonomiczne latach 80. i 90., które doprowadziły do ukształtowania się ekonomii neoliberalnej: minimum świadczeń, prywatyzacja, niepewność jutra, elastyczność zatrudnienia, masowe bezrobocie, wypłaty na niskim poziomie, brak gwarancji godnego zarobku – wprowadzenie takich zmian jednocześnie wywołałoby rewolucję.

4. Strategia odroczenia:

Kolejny sposób na wprowadzenie niemile widzianej zmiany to przedstawienie jej jako „bolesnej konieczności”, którą koniecznie będziemy musieli wprowadzić w przyszłości.

Ludziom łatwiej jest zaakceptować widmo przyszłego poświęcenie, niż wprowadzić zmianę od razu. Ponadto społeczeństwa mają tendencję do naiwnej wiary, że „wszystko będzie dobrze” i że być może uda się uniknąć poświęcenia. Taka strategia daje więcej czasu na oswojenie się ze świadomością zmiany, a także przyjęcie jej w atmosferze rezygnacji, kiedy przyjdzie czas by wcielić ją w życie.

5. Mów do społeczeństwa jak do dziecka:

Większość reklam i komunikatów kierowanych do opinii publicznej wykorzystuje język oraz sposób argumentowania, jakiego używa się, przemawiając do dzieci lub osób umysłowo chorych, a więc uproszczony i wręcz infantylny. Im bardziej chcesz zamglić obraz rzeczywistości swojemu rozmówcy, tym bardziej staraj się infantylizować komunikat. Dlaczego?

„Jeśli będziesz mówić do osoby, jakby miała ona 12 lat, to po wpływem sugestii prawdopodobnie odpowie lub zareaguje bezkrytycznie, tak jakby rzeczywiście miała 12 lub mniej lat”.

6. Skup się na emocjach, a nie na racjonalności:

Wykorzystywanie emocji to klasyczna technika mająca na celu odstawienie racjonalnej analizy i zdrowego rozsądku jednostki na bok. Co więcej, użycie języka odpowiednio nacechowanego emocjonalnie daje możliwość podświadomego zaszczepienia idei, pragnień, lęków, niepokojów, impulsów, a przez to wywołanie określonych zachowań.

7. Utrzymuj ludzi w ignorancji:

Uczyń społeczeństwo niezdolnym do zrozumienia metod sprawowania kontroli.

„Edukacja oferowana niższym klasom musi być na tyle uboga i na przeciętnym poziomie, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami utrzymywała się, a techniki kontroli pozostawały niezrozumiałe dla niższych klas”.

8. Promuj przeciętność:

Spraw, aby społeczeństwo uwierzyło, że bycie głupim, wulgarnym i niewykształconym jest w porządku.

9. Wzmacniaj w ludziach poczucie winy:

Pozwól, aby jednostki uwierzyły, że są jedyną osobą winną swoich niepowodzeń przez niedostatek inteligencji, zdolności lub własnych starań. Dzięki temu, zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, który stawia jednostkę w niekorzystnej sytuacji, będzie ona żyła w poczuciu winy i dewaluacji własnej wartości, prowadząc do depresji. W takim stanie osoba stanie się bierna i niezdolna do podejmowania działań mających na celu zmianę systemu. Bierność oznacza brak rewolucji.

10. Poznaj ludzi lepiej niż oni są w stanie poznać siebie:

Przez ostatnich 50 lat szybki postęp w nauce spowodował rosnącą przepaść pomiędzy zasobami wygenerowanej wiedzy a tym, co jest dostępne (i tłumaczone) dla szerokich mas. Dzięki biologii, neurobiologii i psychologii elity władzy są w stanie posiąść zaawansowaną wiedzę na temat jednostek, jak i społeczeństwa, co pozwala im poznać człowieka lepiej, niż on sam może znać siebie. Oznacza to, że będąc w posiadaniu tej wiedzy można mieć większą kontrolę nad jednostkami, niż one same nad sobą.

Banki

Nie mogę się zalogować na…

Nie mogę się zalogować na konto banku
Dzwonie na infolinię
Spoko, zresetuje Panu hasło. Na Pan Pin z 2016 roku?
Nie mam
Spoko, nie szkodzi zresetujemy i będzie cacy, proszę poczekać 10 sekund
… o kur… przepraszam Pana
???
No spieprzyłem i teraz musi Pan isć albo do oddziału albo tydzień czekać na list

Kurtyna

#banki #bank #pekao